Puder brązujący w delikatnym, słonecznym odcieniu to godne zastępstwo subtelnej opalenizny. Delikatnie poprawia koloryt, rozświetla. Sprawia, że na bladej skórze maluje się wiosenny, promienny rumieniec. Doda blasku bez negatywnych skutków opalania, wykreuje tak modny w tym sezonie makijaż. Omiecie cerę woalką złocistej moreli, miodu czy urokliwego różu. Zachwyci delikatnością kolorów i lekkością tekstury. Wystarczy jeden gest, szybki dotyk miękkiego pędzla, a na twarzy pojawi się mgiełka w barwach radości, zdrowia i rześkiego powietrza.
Bronzer nie tylko wraca do łask, ale także wychodzi na prowadzenie. Wiedzie prym w trendach makijażu na sezon wiosenno-letni. Maluje na policzkach modelek zabawne kolorki, delikatne smugi, rozproszone półcienie. Zawsze subtelnie, nigdy nachalnie. Puder brązujący pojawia się w nowoczesnej, lekkiej, odświeżającej odsłonie. Pozbawiony mocnych akcentów czerwieni i ciemnego brązu staje się kosmetykiem łatwym do stosowania, a zarazem bardzo gustownym. W wersji wiosennej daleki jest od mało estetycznych konotacji. Rozprowadzony na skórze bardziej kojarzy się z delikatnymi pocałunkami słońca niż hebanową maską Kleopatry.
Jaki odcień wybrać, jak nakładać puder brązujący? Na pierwsze pytanie odpowiedź jest prosta. Kolor musi być jasny, świetlisty w odcieniach beżu lub z lekkim akcentem soczystej pomarańczy, słodkiego miodu bądź przejrzystego odcienia różowego. Powinien tworzyć na skórze transparentny woal pozbawiony mocnych, zbyt czerwonych akcentów. Wybierajmy kosmetyki lekko świetliste, bez nadmiaru złotego pyłu, który lepiej sprawdza się w makijażach wieczorowych, ale też nie matowe, trudne do rozprowadzenia. Najlepsze będą te o jedwabistym połysku. Blada skóra źle zniesie ceglaste czy zanadto “zbrudzone” odcienie. Efekt w tym przypadku może być odwrotny od zamierzonego i zamiast roziskrzonej, zdrowej skóry stworzymy makijaż dodający lat, podkreślający zmarszczki. W doborze barwy bronzera pomagają nam sami producenci. Nowoczesne pudry brązujące mają tak skonstruowaną paletę kolorystyczną oraz udoskonaloną teksturę, aby w jak najdoskonalszy sposób podkreślić barwę naszej jasnej, europejskiej cery. Dalekie są od wyobrażeń o klasycznym bronzerze, to bardziej rozświetlacze nadające nadające cerze zdrowy blask, tworzące efekt promiennej, "nagiej" skóry.
Nakładanie pudru brązującego rozpoczynamy od przygotowania cery. Powinna być czysta i zmatowiona. Najłatwiej jest rozprowadzić kosmetyk na skórze uprzednio lekko przyprószonej transparentnym pudrem. Szerokim, sprężystym pędzlem, aczkolwiek trochę węższym niż ten do pudru nabieramy bronzer, lekko strzepujemy nadmiar o wierzch dłoni i muskamy policzki, nos, brodę i środek czoła. Nie zapomnijmy o akcencie na szyi oraz dekolcie. To klasyczny sposób nakładania i najlepiej sprawdzony. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby pokusić się o małe eksperymenty. Delikatny, transparentny odcień kosmetyku pozwoli nam na zastosowanie go na całą twarz. W tym przypadku pędzel musi być szeroki,miękki jak do pudru sypkiego. Możemy też pokusić się o triki korygujące kształt twarzy. Wtedy omiatamy zagłębienia policzków, boki i czubek nosa, skronie oraz podbródek i kości żuchwy. Tutaj pamiętajmy, aby nie utworzyć zbyt wyraźnych smug, dlatego też rozetrzyjmy pędzlem kontury makijażu i rozprowadźmy całość transparentnym pudrem. Taki sposób zalecają makijażyści Diora, Guerlain czy Chanel.
Puder brązujący możemy też nałożyć na gołą skórę lub przykrytą lekkim podkładem. Warunek jest jeden, cera musi być nieskazitelnie gładka i bez tendencji do przetłuszczania się, inaczej kosmetyk zniknie w szybkim tempie lub będzie wyglądał zbyt ciężko.
Teoretycznie bronzer powinien być "ostatecznym" kosmetykiem, czyli stosowanym na samym końcu makijażu. Nie jest to jednak mus. Dodając na szczytach policzków subtelny, świetlisty róż w kolorze pomarańczowym lub różowym lekko zmienimy charakter całości. Niech to będzie jedynie delikatny akcent, smuga koloru. Bardzo ciekawy efekt uzyskamy aplikując odrobinę złotego, połyskującego pyłu. Muskamy policzki tuż w okolicach zewnętrznych kącików oka. To zabieg, który odświeży spojrzenie, nada makijażowi figlarnego charakteru.
Może się zdarzyć, że uznamy, że jednak look jest zbyt mocny. Co wtedy zrobić? Najlepiej zebrać bronzer za pomocą bibułki lub chusteczki dociskając ją lekko do twarzy. Czystym pędzlem omieść skórę i na koniec nałożyć jasny puder.
Chanel Les Beiges to puder mający za zadanie podkreślić naturalny wygląd skóry, zapewnić jej blask jaki dają spacery na świeżym powietrzu. Efekt ma być wyrafinowany, spektakularny a jednocześnie naturalny. Nie znajdziemy w nim nadmiaru rozświetlających drobinek i nie osiągniemy efektu mocnej opalenizny. Ma za zadanie rozpromienić cerę, sprawić, że będzie wyglądać na zdrową i wypoczętą. Dzięki zawartości Open Air Complex, który wzbogacono o komórki roślinne bawełny i białej róży działa jak ochronno pielęgnacyjny kosmetyk. Cenne składniki przenikają do naskórka zabezpieczając przed zanieczyszczeniami, odwodnieniem i agresywnym wpływem czynników zewnętrznych. Posiada filtr SPF 15 chroniący przed promieniowaniem UVA. W pięknej puderniczce oprócz bronzera kryje się pędzel pozwalający na perfekcyjne, intuicyjne nałożenie kosmetyku nawet bez zerkania w lusterko.
Dior Diorskin Nude Air Tan Powder nadaje skórze efekt świetlistej opalenizny. Przy pomocy nowoczesnej technologii Oxygen Activ działa jak zastrzyk tlenu, cera stopniowo rozpromienia się, nabiera zdrowego kolorytu. Dominuje uczucie świeżości oraz rześkości. Puder jest niezwykle lekki, nie zatyka skóry, pozwala jej swobodnie oddychać. Chroni przed zanieczyszczeniami powietrza, ogranicza wchłanianie szkodliwych czynników. Zawiera witaminy, substancje mineralne i wyciąg ze słodkiej pomarańczy o działaniu rewitalizującym. Stosując pędzel lub gąbeczkę możemy swobodnie wzmacniać efekt opalenizny. Będzie coraz bardziej intensywna a zarazem ciągle delikatna oraz przezroczysta. Przejrzyste pigmenty i lekkie, mineralne substancje sprawią, że skóra, bez względu na tonację wyjściową zawsze będzie wyglądać zdrowo i naturalnie.
Dwukolorowy Guerlain Terracotta Powder jest kompilacją dwóch uzupełniających się odcieni mających naśladować barwę rumieńców namalowanych przez słońce. Ciepły kolor zbudowany z subtelnych, transparentnych pigmentów brązujących łączy się z ożywiającym akcentem różowego przeznaczonego dla blondynek lub morelowego dedykowanego brunetkom. Bardzo subtelne, jasne tonacje kosmetyku sprawiają, że efekt końcowy jest bliższy rozświetlaczowi niż klasycznemu bronzerowi. Puder działa nawilżająco i łagodząco na skórę. Zapewnia makijażowi satynowy połysk i niezwykłą trwałość.
Sisley Phyto Touche Illusion d’Eté to coś więcej niż bronzer. Jest lżejszy i bardziej naturalny, pozwala łatwo wypracować idealny koloryt cery bez widocznej warstwy. Charakterystyczna dla niego jest pudrowo - żelowa konsystencja zapewniająca przejrzysty, naturalny efekt. Wygładzający kompleks pudrów i kulistych polimerów optycznie minimalizuje zmarszczki rozpraszając światło i tworząc wyjątkowo subtelny makijaż. Powlekane drobinki miki, połączenie olejków sylikonowych, polimerów i mikronizowanych pigmentów zapewniają wierność odcienia i trwałość koloru, wrażenie idealnego zespolenia ze skórą, długotrwały efekt świetlistej cery.
Jedwabisty look zapewni skórze puder brązujący Collistar Silk Effect Bronzing Powder. Formuła oparta na zmikronizowanych cząsteczkach pozwoli uzyskać świetlisty i naturalny kolor. Obecność cennych aminokwasów gwarantuje dogłębne nawilżenie i ochronę naskórka. Dostępny jest w odcieniach o matowym lub błyszczącym wykończeniu.
Bobbi Brown Bronzing Powder jest dla skóry jak subtelna dawka promieni słonecznych. Niezwykle lekki, kompaktowy puder brązujący dodaje cerze naturalnego, świetlistego wyglądu. Dzięki niemu uzyskamy efekt pięknej, delikatnej opalenizny. Możemy dowolnie stopniować kolor aplikując kolejne jego warstwy. Kosmetyk jest bardzo trwały i wydajny a nakładanie, z racji puszystej tekstury niebywale proste.
Sephora Shimmering Bronzing Powder to wyjątkowy puder brązujący ze słonecznym akcentem o niezwykle lekkiej strukturze. Doskonale wtapia się w skórę dając naturalny efekt wypoczętej twarzy. Ożywia odcień cery, nie tworzy plam. Błyszczące drobinki rozświetlają na tyle subtelnie, że kosmetyk sprawdza się także w przypadku tłustej cery. Składa się z trzech, idealnie dobranych, opalizujących odcieni, które po zmieszaniu dają subtelne wykończenie makijażu. Formuła kosmetyku jest tak skonstruowana, aby nie przyczyniał się on do tworzenia zaskórników. W jego składzie nie znajdziemy szkodliwych olejów, kwasu hydroksybenzoesowego oraz parabenów. Dzięki temu, zaletami pudru mogą się cieszyć również osoby o cerze nadwrażliwej, skłonnej do zmian trądzikowych.
Guerlain Terracotta Men Bronzing Powder For Men to propozycja dla panów. Puder w zależności od ilości nałożenia pozwoli uzyskać efekt skóry delikanie muśniętej słońcem lub nadać jej zdrowy, opalony wygląd. W tym podrze nie ma żadnych świecących drobinek złota czy innych rozświetlaczy, jak to często bywa w pudrach dedykowanym kobietom. Nada męskiej skórze matowy wygląd. A co najważniejsze kosmetyk wyposażony jest w specjalny pędzel, w którym włosie jest ułożone tak, aby bez problemu rozłożyć puder na skórze pomiędzy męskim zarostem. Niestety Bronzing Powder For Men nie jest dostępny w Polsce.
Nasz wybór:
1. Guerlain Terracotta Joli Teint
2. Chanel Les Beiges
3. Sisley Phyto Touche Illusion d’Eté
4. Diorskin Nude Air Tan Powder
5. Collistar Silk Effect Bronzing Powder
6. Bobbi Brown Bronzing Powder
7. Sephora Shimmering Bronzing Powder
8. Guerlain Terracotta Men Bronzing Powder For Men
Zdjęcia: Robert Krupiński / Glow.pl
